Wielka konserwa już stoi w mieście Szczecin. Na nowym placu Gryfitów, na wyspie rzecznej Łasztownia. W oryginalnym składzie nie jest już produkowany od dziesiątek lat. Z końcem 2010 roku minister rolnictwa wpisał paprykarz szczeciński na listę produktów tradycyjnych w kategorii „produkty rybołówstwa w województwie zachodniopomorskim”.
Pomnik-instalację puszki odsłoniły dawne producentki paprykarza z nieistniejącego już Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf” w Szczecinie. Przedsiębiorstwo powstało w 1957 roku i to jego dawni pracownicy oraz władze powstałych z niego późniejszych spółek stoją za tą inicjatywą.
To osobliwy hołd złożony rybnej konserwie z egzotyczną przyprawą. Receptura paprykarza szczecińskiego powstała w 1965 roku w czasie dalekomorskich połowów. Na początku w jego składzie było mięso z różnych ryb afrykańskich, pulpa pomidorowa sprowadzana z Bułgarii, Węgier i Rumunii, warzywa i przyprawy oraz ostra afrykańska papryczka – pima.
Pierwszy paprykarz trafił do sklepów w 1967 roku. Miksem mięsa z afrykańskich ryb, ryżu, warzyw i pulpy pomidorowej z ostrymi przyprawami żywiła się i zachwycała cała Polska. Po ponad roku paprykarz szczeciński dostał prestiżowy znak jakości Q i wyruszył podbijać świat.
Paprykarz szczeciński trafił na stoły w 32 krajach, między innymi do ZSRR, Danii, USA, Japonii, Jordanii, Liberii, Węgier, Wybrzeża Kości Słoniowej i Togo. Z końcem lat sześdziesiątych, po zakończeniu eksploatacji wód afrykańskich, do puszki paprykarza trafiał atlantycki mintaj i miruna. Razem z kryzysem gospodarczym dalej zmieniał się skład paprykarza. Afrykańską papryczkę pimę zastąpiła węgierska ostra papryka w proszku. Zwiększyły się też proporcje ryżu względem mięsa ryb. Lata osiemdzięsiąte to kryzys w produkcji. Początek lat dziewięćdziesiątych to kres polskich połowów dalekomorskich i koniec produkcji paprykarza w Przedsiębiorstwie „Gryf”.
Nazwy nikt nie opatentował, dlatego jest wykorzystywana przez producentów z całego kraju.
Ale teraz przynajmniej ma swój pomnik.

